Tak naprawdę, nie wiem co sobie myślałam pół roku temu.
Tak między Bogiem, a prawdą, idąc na kierunek studiów, byleby jakoś 'przebąkać' ten rok, powiedzieć rodzicom, że studiuję na UJ-ocie i wyprowadzić się w końcu ze swego rodzinnego miasta, z dala od kontroli i zakazów, zamieszkać sama i być dla siebie 'Bogiem', nie wiem. Naprawdę nie wiem co miałam w moim 'pustym' łbie, że to zrobiłam. Okej, okej - zdałam egzaminy, poza jednym. OT CO.
Dopiero teraz nabrałam oleju do głowy i doszłam do wniosku, że męczenie się na studiach przez rok, nie ma sensu, jak i to że rzeczywiście mogłam przez ten rok odpocząć, nie męczyć się, pójść do pracy i poszukać tego co chcę w życiu robić. Na dzień dzisiejszy? Nie wiem moi drodzy, nie wiem co mam ze sobą zrobić. Obydwa kierunki jakie zaczęłam, nie spodobały mi się i tak naprawdę nie wiem, co chciałabym robić.
Jednego dnia, chcę być szanowaną BIZNESWOMAN, ale już następnego dnia (o ile nie 5 minut później), chcę być MATKĄ i ŻONĄ, wykonywać jeden z wolnych zawodów i być dla siebie Panem. Potem natomiast przypominam sobie moje dziecięce marzenia i chcę być DZIENNIKARKĄ. Naprawdę nie wiem co chcę w życiu robić i wiecie co? BOLI MNIE TO.
Boli mnie też to, że poza czytaniem książek, gotowaniem, rysowaniem (do którego znów zaczynam się przekonywać, ponieważ zraziłam się do niego, jakieś 4 lata temu, kiedy to wpadłam na pomysł, żeby iść do Liceum Plastycznego zraziłam się i po pół roku, przeniosłam się do 'ogólniaka') i oglądaniem seriali nic mnie nie interesuje. Naprawdę nie ma nic, co było by moją pasją od koniuszków palców u stóp po czubek głowy, co pochłaniałoby mnie tak, że nie myślałabym o niczym innym (no chyba, że spanie, ale za to nie płacą ...).
Tak naprawdę, czuję przez to pustkę w sercu i chciałabym coś takiego znaleźć. Nie ma rzeczy, o której mogłabym powiedzieć, iż UWIELBIAM TO ROBIĆ. Wszystko co robię w życiu, mogę nazwać tym, iż LUBIĘ, ale nie KOCHAM, nie UWIELBIAM - LUBIĘ.
Czy to nie pospolite?
Interesuję się modą - fakt, lubię czytać na ten temat, lubię kombinować z ubraniami i lubię oglądać pokazy, ale tylko LUBIĘ, cholera jasna.
Nie wiem jak mam znaleźć pasję i nie wiem w jaki sposób realizować się w tym.
Siedząc w domu, od rana do nocy, ponieważ zrobiłam sobie wolne od uczelni na tydzień, z powodu problemów z moim lichym zdrowiem, przechodzę ze stanu totalnego załamania, do stanu radości i upojenia rzeczywistością. Czasem zastanawiam się też, czy przypadkiem nie mam już menopauzy, ale to chyba niemożliwe, skoro mam tylko 20 lat ...
CHOLERA jasna, tak bardzo chciałabym w końcu znaleźć coś, co kocham robić - naprawdę, ale serio ... Nie wiem od czego zacząć? Ludzie w wieku 20 lat mają już sprecyzowane upodobania, wiedzą co chcą robić do końca życia, wiedzą jak żyć ...
No właśnie, nasuwa mi się tu - JAK ŻYĆ PANIE PREMIERZE?! JAK ŻYĆ?!
No nic. Koniec smęcenia, idę pooglądać ubrania na allegro, może poprawię sobie jakoś humor, w tak błahy i codzienny sposób, jakim są zakupy - nawet te online. A Wy? Często kupujecie na allegro? I czy też czasem czujecie taką nieprzeniknioną pustkę i chcecie znaleźć jakąś pasję?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz